Kultura gwałtu czy naprawdę istnieje?

Czy kultura gwałtu istnieje ?

Słowem wstępu ostatnimi czasy temat gwałtów i nadużyć seksualnych w naszym kraju odbija się sporym echem. Dlaczego tak się dzieje ? Jedni twierdzą, że kobiety koloryzują i niesłusznie oskarżają zaś inni są pewni, że to wina kusego stroju i powabnego sposobu bycia. Jakie jest moje zdanie? W naszym kraju po pierwsze prawo dotyczące nadużyć seksualnych jest nieadekwatne do wydarzeń mających miejsce mianowicie przepis art. 197 KK głosi, że: “kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12″. Po drugie w Polsce brak jest rzetelnej edukacji seksualnej. Jeśli mężczyzna/ kobieta nie potrafi zapytać o zgodę na seks zwyczajnie nie dorosła emocjonalnie do tego by współżyć. Jakiś czas temu lewica zaproponowała ciekawe rozwiązanie tego problemu mianowicie poprawkę tego artykułu, który w rozwinięciu miałby brzmieć następująco:
“Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego albo innej czynności seksualnej bez wcześniejszego wyrażenia wyraźnej i świadomej zgody przez tę osobę, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 12”

Rzecznik Praw Obywatelskich poparł ten pomysł i nawet skomentował go w piśmie do premiera w następujący sposób: “w przypadku zgwałcenia chodzi o zrozumienie, że ma ono miejsce zawsze, gdy brak jest pozytywnej, czyli świadomej, wolnej, autonomicznej i nieprzymuszonej zgody na zbliżenie”

Poprawka jednak nie została wprowadzona i nie zanosi się na to by miało się to wydarzyć. Spójrzmy na to mając konkretne przykłady interpretacji wysokiego sądu w sprawach właśnie dotyczących gwałtów:

(https://www.tvp.info/49929103/nie-zgwalcili-tylko-wykorzystali-bezradnosc-kontrowersyjny-wyrok-sadu-wieszwiecej)
(https://www.o2.pl/informacje/gwaltu-nie-bylo-bo-nie-krzyczala-absurdalny-wyrok-sadu-6554010164886464a)
(https://zdrowie.wprost.pl/zdrowie/10168589/null)

Myślę, że powyższe artykuły otworzą nam wszystkim trochę oczy na te złe zdarzenia, oraz pozwolą spojrzeć na to z perspektywy osoby, która doświadczyła tego rodzaju przemocy. Sąd niemal wolno wypuszcza sprawców natomiast ofiara do końca życia zmagać się będzie ze wspomnieniami związanymi z tym zdarzeniem a wielokrotnie jest tak, że usiłuje odebrać sobie życie. Czy naprawdę uważamy zaproponowaną poprawkę za zbędną?

Dlaczego kobiety nie zgłaszają gwałtów?

Załóżmy na moment, że prawo, które istnieje obecnie – działa prawidłowo.
Mianowicie gdy dojdzie do, przemocy, podstępu, czy przymusu to sprawca zostanie „skazany”, zatem ludzie nie chcą się cofać do aspektu zgody, bo po co skoro nasze prawo tak naprawdę chroni sprawców a nie ofiary.
Mogłoby być pięknie jednakże…

Dominiczak w raporcie z badania pracownic i pracowników prokuratury i policji, opublikowanym w roku 2000, zauważył, że około 38% prokuratorów i 45% policjantów było zdania, że kobieta nie ma prawa przerywać niechcianego stosunku i w takim wypadku nie ma nawet mowy o gwałcie. Wymuszenia stosunku za pomocą presji innej niż fizyczna, np. przez podanie środków odurzających za gwałt nie uważało aż 29,7% prokuratorów i 39,3% policjantów. Natomiast doprowadzenia do obcowania płciowego wbrew woli osoby poszkodowanej przy użyciu przemocy lub groźby odebrania jej użycia, za zgwałcenie nie uważało 18,9% prokuratorów i 32,6% policjantów. Zatem o czym rozmawiamy? Jeśli wśród władzy prawie1/3 nie uznawała czegoś takiego jak gwałt a nawet uważała, że kobieta nie ma prawa przerwać takiego stosunku

Czasy trochę się zmieniły, weszliśmy od tamtego czasu do UE, społeczna świadomość jest zdecydowanie większa, niż ówcześnie była. Nie zmienia to jednak faktu, że prokuratorzy wciąż chętnie opierają się na wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie (II AKr 11/94, KZS 1994, Nr 4, poz. 18, z dnia 23.3.1994 r.):
“Nie ma zgwałcenia, gdy pokrzywdzona – choćby niechętnie – pozwala na zbliżenie seksualne, a zwłaszcza gdy swym wcześniejszym postępowaniem sprawia na mężczyźnie wrażenie, że pozwolenia udzieli. Zgwałcenie polega między innymi na przełamaniu woli pokrzywdzonej, a więc zbliżeniu seksualnym mimo jej sprzeciwu.”
Właśnie to sprawia, że najważniejszym elementem sprawy karnej jest udowodnienie, jak ofiara się broniła i czy przemoc tudzież sprzeciw, jakiego użyła wobec sprawcy, był wystarczający, by uznać, że rzeczywiście nie chciała by do stosunku doszło.

Spójrzmy na ten temat od strony psychologicznej

Ofiara z początku się broni, a później przestaje robić cokolwiek by sprawca przestał psycholodzy uznają to za przejście w stan dysocjacji. Ponad 70% ofiar przemocy seksualnej przechodzi w stan mimowolnego paraliżu, jednakże sądy uznają to w swoich wyrokach za zgodę. Psychologowie i psychiatrzy twierdzą jednak zupełnie inaczej:
„Znieruchomienie inaczej dysocjacja to tak naprawdę częsta odpowiedź na zagrożenie, którą obserwujemy u wszystkich ssaków, nie tylko ludzi” – powiedział dla VICE dr Martin Antony, profesor psychologii na Ryerson University i autor książki The Anti-Anxiety Workbook. „Tak częsta, że niektórzy ludzie uważają, iż nie powinno się mówić o «walce lub ucieczce», lecz o «walce, ucieczce lub osłupieniu»”.

Zatem czy naprawdę możemy osądzić ofiarę tylko na podstawie tego, że się nie broniła? Moim zdaniem nie powinniśmy rzucać haseł typu: „ skoro się broniłaś a potem przestałaś to znaczy, że ci się spodobało: lub „ skoro się nie broniłaś to na pewno tego chciałaś a teraz fałszywie oskarżasz” To wręcz niedorzeczne by takimi stwierdzeniami szastać biorąc pod uwagę co mówi na ten temat psychologia.

Fałszywe oskarżenie o gwałt ?

W Polsce dość często to ofiara musi udowodnić, że nią jest. Wymiar sprawiedliwości podchodzi do tego tematu niepoważnie. Skoro to ofiara ukazuje dowody to po co nam policja? Sprawcy spacerują sobie ulicami a ofiary tłumaczą bieg zdarzeń. Tyczy się to zarówno kobiet jak i mężczyzn ponieważ oni również mogą paść ofiarą przemocy seksualnej. Gwałciciele bardzo często rzucają krzywdzące oskarżenia o oszczerstwa a przez to pokrzywdzeni czują się jeszcze gorzej. Osobiście uważam, że policja powinna wreszcie zacząć podchodzić do tego poważnie. Gdy na komisariacie pojawia się osoba,która usiłuje zgłosić akt przemocy to zamiast szydzenia warto poprosić psychologa o wsparcie przy zbieraniu zeznań. I przede wszystkim raz złożone zeznanie w zupełności powinno wystarczyć by przestępcę seksualnego sprowadzić i przesłuchać. Każdorazowo gdy ofiara wspomina to zdarzenie przeżywa to na nowo i nie leczy się ze swojej traumy.

Podsumowując:

Nie ważne jakiej jesteś płci, orientacji, ile masz lat i w co wierzysz, jeśli po zadaniu pytania osobie trzeźwej i nie zastraszonej „ Czy na pewno tego chcesz” nie usłyszysz “tak”,to nie masz żadnego upoważnienia do rozpoczynania czynności seksualnych dopóki nie usłyszysz wyraźnej zgody musisz zakładać “nie”.
A jeżeli mimo tego “nie” w domyśle, będziesz kontynuował/a to, co robisz, nazwa twojego zachowania brzmi “gwałt”.
Można to także nazywać: “wykorzystaniem bezradności”, “seksem na śpiocha”, “stosunkiem z kłodą”, ” seksem niespodzianką”, ale pamiętaj, że osoba po drugiej stronie odczuje to jako gwałt niezależnie od twojej semantyki.
Ponieważ każdy stosunek i każda czynność seksualna na którą nie wyrażasz nieprzymuszonej, świadomej zgody, jest po prostu gwałtem.
Zgodnie ze słownikiem języka polskiego, wiedzą psychologii traumy, seksuologią, socjologią oraz moim własnym sumieniem takie zachowania to zwyczajna przemoc seksualna na jaką nie możemy się zgadzać ponieważ odczłowiecza to obie strony.

Na koniec jeśli doświadczyłaś/eś przemocy seksualnej poniżej są numery telefonów do osób, które mogą Ci pomóc:

22 828 11 12 – Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy Seksualnej
Ogólnokrajowy bezpłatny telefon zaufania Women’s Aid
1800 341 900, 24/7

1 myśl na “Kultura gwałtu czy naprawdę istnieje?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *